8 lutego 2013 przyszła na świat Karolinka. Była kruszynką. Miała 50 cm długości i 2830 g masy ciała. Błam najszczęśliwszą osobą pod słońcem, a raczej pod księżycem, gdyż Karolinka urodziła się późno wieczorem. Była 22.35
Do tej pory się śmieję, że porodem wynagrodziła mi wszystkie stresy i łzy z okresu ciąży. Sam poród odbył się ekspresowo. Wieczorem jak zawsze weszłam do wanny, wykąpałam się , umyłam włosy. Coś mnie pstryknęło w środku. Ledwo wyszłam z wanny poczułam pierwszy silny wręcz odbierający dech skurcz - była 22.00. Kazałam dzwonić mężowi po taksówkę i po naszą położną Magdę. Poszłam się ubrać do pokoju - drugi skurcz i odeszły wody płodowe. Mąż w tym czasie rozmawiał z Magdą. Przekazałam że kolejny skurcz po 3 minutach i odeszły wody. Niedokładnie wytarta z mokrymi włosami pojechaliśmy do szpitala. Na porodówce nie było już nawet z czym czekać po ostatnich pięciu skurczach Karolinka przyszła na świat. Zdrowiutka, 10 pkt.
WSZYSTKIM PRZYSZŁYM MAMUSIOM ŻYCZĘ Z CAŁEGO SERCA TAKIEGO PORODU!!!!
Muszę również podziękować za opiekę medyczną w trakcie pobytu w szpitalu. Myślę, że najlepiej przez napisanie dobrej recenzji. Rodziłam w Szpitalu Rydygiera w Krakowie. Sale jedno i dwuosobowe. Ale nie to jest najważniejsze. Rewelacyjna opieka położnicza i neontologiczna. Pielęgniarki często zaglądające i sprawdzające czy wszystko w porządku. Wszystkie służyły dobrą radą i pomocą. Zawsze można było na nie liczyć - i do tego wszystko to za darmo!!!
JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz